BMW R35 R35/1 R35/2 EMW FORUM

OGÓLNE => Podróże osiołkiem => Wątek zaczęty przez: harry_doc w Listopad 28, 2012, 07:38:17 pm

Tytuł: R35 z koszem
Wiadomość wysłana przez: harry_doc w Listopad 28, 2012, 07:38:17 pm
Obiecałem że  opiszę pierwszą podróż  Osiołkiem po  tym  jak  go  dostałem .
Proszę zobaczyć początek  historii  w Powitalni .
Parę dni po  tym jak  go dostałem  , dostałem przeniesienie  służbowe  na Pomorze .
Prosta sprawa  , pakujesz się  , pakujesz do samochodu i jedziesz .
Co wcale nie  było takie oczywiste w tamtych czasach .
Miałem samochód (  ale   proszę zauważyć  że .............. był  to rarytas   ,  na miarę dzisiejszego Osła ) .
Siedzę wieczorem  nad dysertacją i słyszę  jak  ktoś  nieudolnie odpala  malucha  ,  nie chciało  mi się wstać .
Rano okazało się   że to  był  mój kradziony   samochód .
Poszedłem  na Milicję (  to  taki  lepszy  pierwowzór dzisiejszej Policji ) , stał już  rozbity  na parkingu .
Jak tu się przeprowadzić  bez samochodu ?
Więc wpadłem  na pomysł .
Założyłem kosz do R35 , opony , wymieniłem oleje i  była gotowa .
Miała za sobą  jazdę testową  na odcinku  2 km.  ,  nic się  nie rozsypało .
Wieczorem   miałem trochę wątpliwości  a  jak  coś  nawali  ?
Nikt  nie pokusił się o  wytypowanie okresu postoju ?
W końcu stała nieużywana w garażu 30 lat .
 Rano włożyłem do kosza silnik  , skrzynię  , dyfer i resztę rzeczy .
O czymś jednak  nie pomyślałem .
Następnego  dnia  skoro świt , więc koło 8 odpaliłem  maszynu , pomachałem Rodzinie i w drogę .
Przed sobą  miałem widok  bezkresu  morza czyli  jakieś  500 km.
Ponieważ  miałem wątpliwości czy  wszystko  tą eskapadę wytrzyma to  ustawiłem  tempomat  na 50 km/h i jazda .
Tak w  błogim stanie ujechałem  12 km i w  następnej  miejscowości  złapałem  gumę w kole  kosza !
Wszystko  miałem  ale  dętki żadnej  nie zabrałem .
Była sobota  rano ( wówczas się pracowało ) i  nie wiedziałem co robić  .
Już planowałem wypad do  garażu po  parę dętek ale  po rozejrzeniu się okazało  się  że stoję do  zakładem wulkanizacyjnym .
Ubłagałem  fachowca  by  wkleił  mi  nowy aparat , trwało to z godzinę , razem z  montażem .
Chwila zastanowienia  a  może jednak wrócić po te dętki ?
Pojechałem  dalej .
Nie wiem czy ktoś próbował  jechać  motocyklem czy samochodem 50 km/h  dłuższy czas ?
Straszne .
Po drodze  zatrzymałem się  na parkingu pod Zieloną Górą  .
Stał  tam  już samochód z Austryjacką rejestracją   .
Po chwili Austryjak podchodzi  , obchodzi  motocykl  dookoła i kiwa głową  , to jeszcze jeździ  , to  były wspaniałe  maszyny . Na sprzedaż  ,  nie  !
Pojechałem  dalej .
W trakcie było zabawne zdarzenie .
Jechałem cały czas 50 km/h  , płaski czy  pagórkowaty teren .
Koło Zielonej  góry  mija  mnie zielona dacia , za Zieloną  Górą znowu , przed Gorzowem  to samo .
Zaczęli się oglądać  i  machać , potem gdzieś pod Pyrzycami .
A ja cały czas  50 .
Za Pyrzycami zatrzymali  mnie  i  gość pyta  ,  jak to  jest  ,  co  kawałek  Pana mijam a  Pan zawsze z przodu ?
Dojechałem  do Pyrzyc  , zostało  100 km.
Myślę  ,  jak dotychczas nic  się  nie urwało  to  " niech  mi śmierć w oczy  zajrzy  ,  dołożę 5 km/h .
I pojechałem  90 .
To  było  uczucie po całym dniu 50 .
Dojechałem  bez  niespodzianek  do Kołobrzegu .
Byłem zdziwiony  dwoma rzeczami   , że  dojechałem  bez awarii i  jechałem  500 km. 10  h , czyli  tyle ile samochodem !( po latach  tą trasę pokonałem samochodem w 5 h. jednak  dzisiaj  nikomu tego   nie radzę )
Jeździłem  tą  BMW kilka lat bez awarii , potem zamieniłem a  nowy właściciel zniszczył  ją w jeden dzień !
Z koszem czy  bez max  to 100 km/h , zużycia paliwa  nie pamiętam ale  było  wg  normy  ( jak jechałem  tą  50 to jakieś śmieszne a  miałem  pełny kosz ) .
I  nic  nie zastąpi  pomruku silnika  jedno cylindrowca na  małych prędkościach .
Tak  mruczy  tylko Osioł i klekoce  Merc diesel
harry_doc










Tytuł: Odp: R35 z koszem
Wiadomość wysłana przez: norbert w Listopad 28, 2012, 07:55:27 pm
Ogromny "+" za tę historię . Cieszę się że z nami jesteś . Przez takie opowieści już sie nie mogę doczekać mojego osiołka ................
Tytuł: Odp: R35 z koszem
Wiadomość wysłana przez: kris w Listopad 29, 2012, 10:39:08 am
Jak czytalem tą historię to mi sie przypomina moja podróż przedmałożeńska Junakiem z wózkiem nad Bałtyk przez Mazury (jakies 650km w jedną stronę), moja żona była w 5-tym miesiacu ciaży (wariactwo!!), niezapomniane piękne chwile, nic nie padlo, oprócz sklejonych tarcz sprzegłowych pod Giżyckiem, max. predkosc 60-70 km/h, teraz nadchodzi kolej na mojego BMW R35 :)
Tytuł: Odp: R35 z koszem
Wiadomość wysłana przez: norbert w Listopad 29, 2012, 10:52:02 am
Jak ukończymy nasze osiołki proponuję wspólny wyjazd ... może nie bedzie to jakieś wielkie szaleństwo ale do Przecławia chętnie bym się wybrał :)
Tytuł: Odp: R35 z koszem
Wiadomość wysłana przez: laska w Listopad 29, 2012, 12:57:52 pm
No musicie przyznać że wtedy były całkiem inne czasy których tacy jak ja niestety nie pamiętają . Wtedy ludzie całkiem inaczej patrzyli na innych i byli bardziej skłonni pomagać niż teraz .Wtedy wszyscy "klepali biedę " a jak ktoś jechał starą beemką (wtedy jeszcze nie było zabytków ) to był to poprostu człowiek którego nie stać na japończyka czy harleya. Teraz jak ludzie widzą ( nie pisze o motocyklistach bo to inna grupa ludzi ) gościa na motocyklu a tym bardziej na zabytku to widzą "nieszkodliwego wariata" lub "wariata".Jeśli coś mu się zepsuje to jego sprawa gdyż : gdyby sprzedał ten motocykl to kupił by porządny samochód i nie zawracał by dupy innym. Na szczęście w Polsce jest coraz więcej motocyklistów którzy są skłonni do pomocy. Przykład ; stałem kiedyś na poboczu z motocyklem czekając na kumpla przy głównej drodze  z piętnaście minut . Zatrzymały się trzy motocykle z różnych województw ( wszystkie przejeżdzające !!! ) pytając czy mam problem i czy mi pomóc. Nie zatrzymał się żaden samochód . Nadal jesteśmy widziani przez samochodziarzy jako snobowie, wariaty, mordercy na dwóch kołach itp itd .....
Tytuł: Odp: R35 z koszem
Wiadomość wysłana przez: harry_doc w Listopad 29, 2012, 06:14:01 pm
Generalnie się  zgodzę z sentencją ale  ......
1 . to  jak  nas widzą zależy i  jest kreowane przez  nas samych
Środowisko  nie jest jednorodne i zawsze istniały podziały  na  tych  na  harley i resztę .
2.  co  do " klepania  biedy " przez wszystkich    to  nie prawda  .
Aż prosi  się sparafrazować skeczu z kabaretu TEY  ,  tam  Smoleń  mówi  " Rodacy przecież  jedziecie  do pracy " .
Była praca   ,  nie  było towaru  a klepał  biedę  ten  który  się obijał , tak  jak dzisiaj .
3. to prawda że  zatrzymują się  motocykliści  z  pytaniem  o podanie   ręki .
Ja to   robię też  jadąc  samochodem a Wy ?

Tak  dla zobrazowania istniejących podziałów w środowisku .
Przed  laty  grzmiałem  harleyem   jadąc  spóźniony na zlot .
W pewnej chwili widzę przed  sobą  "  nomen  omem "  jeźdźca na oślim  rumaku  którego rzuca  na  boki  po jezdni  .
Doganiam  go  , zatrzymuję i pytam co się stało .
Popatrzał zdziwiony  na  motocykl , potem  na  mnie  , zanim odpowiedział  .
Złapałem gumę , kolega pojechał  ją zakleić  .
Miałem  zapasową  dętkę  ,  do  miejsca zlotu  nie  było daleko  więc  mówię  , pożyczę , potem oddasz .
Zdjął oponę  a z  niej  wysypuje się jakiś pył  .
Pytam co  to ?
 Wyschnięta trawa !
Tego awaryjnego sposobu  zastąpienia dętki  nie znałem  .
Trawa  była zielona jak  wkładał ale   opona  się  w takim przypadku  bardzo grzeje .
Do dzisiaj  pamiętam jego zaskoczone spojrzenie .
Dojechałem na zlot ,  mnie  wpuścili   bo  byłem  na   harleyu  ,  jego  nie .
Wówczas  najczęściej złoty  były  otwarte i  tylko czasami organizatorzy  mieli widzi  mi  się i  np.  nie wpuszczali szlifierek , czyli  dwusuwów  , potem  czasami japonii  .
Na ten zlot  dedykowany  dla  harley  , indian  , sokół wstęp  był  tylko  dla wybranych .
Gdyby  tylko  chodziło  o  meritum   , w końcu  był  to złot  harleya ale  najczęściej puszczano inne motocykle wg  różnych  prerogatyw .
Różne   marki  motocykli  dodawały  kolorytu , można  było  coś pooglądać  wymienić   doświadczenia  .
.... a  bywał  sprzęt  który  tylko  ze świecą znajdziecie w Europie .
Parą lat temu  byłem  na zlocie harleya w Karpaczu .
Monotematyczna  impreza dla snobów .
Ubawiło  mnie  jak  w pewnej  grupie stało  kilka takich samych  motocykli a właściciele  spierali się  który ładniejszy .
Może jednak tak  trzeba ?
Więc się powtórzę  :
SAMI  KREUJEMY  JAK  NASZ WIDZĄ


harry_doc
Tytuł: Odp: R35 z koszem
Wiadomość wysłana przez: komar w Grudzień 02, 2012, 11:16:13 am
Mam pytanie a propos Twojego osła z koszem. Jaki to był wózek i w jaki sposób mocowany?
Tytuł: Odp: R35 z koszem
Wiadomość wysłana przez: harry_doc w Styczeń 01, 2013, 05:38:06 pm
Przepraszam za brak odpowiedzi   ,  mimo że zaglądałem prawie codziennie  na forum  to jakoś  nie przeczytałem .
1. z tego  co  się  doczytałem   nie  montowano  koszy w przedwojennych  BMW
2.  montowali je  DDR-wcy ale  nie wiem czy  też do  BMW  , na pewno do EMW .
3. trudno  to  wyjaśnić słowami  , najlepiej poszukaj  na stronach  Ebay.de  , czasami  sprzedają takie zestawy .Zobaczysz  jak to wygląda .
Generalnie  był  uchwyt  w przedniej  górnej części  ramy ,  u  dołu z przodu  był  kształtownik w kształcie U mocowany w  miejscu  mocowania  osłony miski olejowej , w tylnej  dolnej części  było  przykręcone wzmocnienie w  miejscu  mocowania prawej podnóżki  pasażera i 4 punkt powyżej .
4. Czy tak  było przy  moim  koszu  nie pamiętam  , wszystko  było , kosz tylko  doczepiłem  i dlatego  nie pamiętam .
Jednak  jak  zamieniałem  tą BMW  to  kosz sobie pozostawiłem , uchwyty  również .
5. co  do  kosza to  był  bardzo lekki  , aluminiowa gondola  , drewniana podłoga ,  gondola zawieszona  na rozciągliwych  sprężynach (  o ile dobrze pamiętam  ) , sztywne koło i  błotnik .
6.  taką  gondolę raz spotkałem na allegro ale tylko  gondolę
Nie próbowałem  dociekać firmy , może  bym znalazł  jakbym  czyścił  podwozie .
Sama  aluminiowa blacha  miała  ciekawą  fakturę , takie wgnioty  ( które  powstają  np przy uderzeniu  młotkiem ) ,  jednak  były  regularne i  na całej powierzchni .
Prawdopodobnie miało  to za zadanie usztywnienie  blachy .
harry_doc
Tytuł: Odp: R35 z koszem
Wiadomość wysłana przez: laska w Styczeń 01, 2013, 07:11:49 pm
Zestaw częto pojawia się na ebay - Komar jak chcesz kontakt do gościa ( nicka ) to nie ma problemu ale cena 160 euro + przesyłka sprawia że warto samemu się potrudzić
Tytuł: Odp: R35 z koszem
Wiadomość wysłana przez: harry_doc w Styczeń 01, 2013, 09:50:46 pm
To jedna z wersji  tego  mocowania .
Brakuje  4 punktu   z przodu  ramy  pod znaczkiem BMW .
Widziałem  też  inny punkt  mocowania  ,  jak  napisałem  wzmocnienie ramy w okolicach podnóżka pasażera .
Pytanie  jakie  było oryginalne  , czytaj  fabryczne .
Różne wersje  mogą wynikać z indywidualnych rozwiązań podyktowanych konkretną potrzebą ( czyli  ramą kosza )
harry_doc
Tytuł: Odp: R35 z koszem
Wiadomość wysłana przez: norbert w Styczeń 01, 2013, 10:00:14 pm
taki wózek o którym piszesz najprawdopodobniej jest teraz u Przemka , jak znajdę jutro chwilę czasu podskoczę po aparat i od razu pstryknę parę fotek. Z tego co się orientuję bmw r35 nie występowała w wersji z wózkiem- Emw już tak , ale jak wiadomo "potrzeba matką wynalazku" , a że konstrukcja bmw r35 i emw jest bardzo podobna ( hmmmm ... chyba mozna tak powiedzieć ), to dało się to zaadoptować do osiołka. Wózek o którym pisałeś jest bardzo rzadko spotykany. Pojawił się niedawno na allegro i "ktoś go kupił" :). Z tego co wiem (nowy właściciel szukał wszelkich informacji właśnie o tym modelu) , jest tylko kilka sztuk tego egzemplarza . Może harry pozbyłeś się "rarytasu" ....
Tytuł: Odp: R35 z koszem
Wiadomość wysłana przez: harry_doc w Styczeń 02, 2013, 08:51:50 am
Mój  garaż od  lat  pochłania wszystko  co  znajdzie  mi się pod  nogami i rzadko co  wyłania się  na światło dzienne .
Nie widziałem  tego kosza na allegro , chętnie zobaczę .
Z dwa trzy razy widziałem  taką  gondole  którą  bezskutecznie ktoś próbował sprzedać .
Od lat obiecuję sobie że  pozbędę się  trochę  gratów ale  kończy się  na  noworocznych postanowieniach .
Gdyby ktoś  był  zainteresowany  to mam przednie  błotniki do samochodu  dkw (  chyba ) , całą rozebraną  Zastawę 110p i Trabanta 601S , chętnie oddam za rupiecie do  motocykli  lub sprzedam tanio  jak ktoś  podjedzie ciężarówką .
Tytuł: Odp: R35 z koszem
Wiadomość wysłana przez: Jerzy w Styczeń 02, 2013, 09:53:18 am
Pozwolę sobie zabrać głos w kwestii sensowności montażu wózka do osła. Sam próbowałem tego i oczywiście jest to możliwe ale zupełnie pozbawione sensu. Nie chodzi o osiągi, ale o sztywność ramy. W odróżnieniu od bardzo podobnej ramy BMW R12, "osłowa" jest wiotka jak gumka w majtkach. Po podłączeniu kosza tylna część z dyfrem zaczyna na zakrętach pływać. Czuć każdy dołek. W EMW z suwakami, ramę usztywniały wsporniki suwaków, przez co  tam zastosowanie wózka miało sens. Myślę, że właśnie problemy ze sztywnością sprawiły, że fabrycznie do R35 kosza nie stosowano. A po wojnie jak to po wojnie, wszystko co miało więcej niż 125 ccm mogło toczyć się z koszem bo takie były potrzeby i możliwości.
Tytuł: Odp: R35 z koszem
Wiadomość wysłana przez: komar w Styczeń 02, 2013, 10:24:41 am
Jestem w trakcie szukania przeze mnie przedwojennych prospektów wózków Stoye albo Steib na których pokazywano R35 w zaprzęgu. Widziałem je ale gdzieś posiałem.

Mocowanie było bardzo podobne jak to z Ebaya.
Nie prawda że przed wojną osłów nie zaprzęgano. Widziałem kilka zdjęć. Jedno mi się udało znaleźć choć to R4..
Tytuł: Odp: R35 z koszem
Wiadomość wysłana przez: wawafreda w Styczeń 02, 2013, 04:36:09 pm
Nawiązując do wypowiedzi Jerzego - miałem kiedyś BMW R 12, które jeździło z koszem. Rama wyglądała jak bumerang zatem nie polecam takich praktyk tym bardziej , że silnik o mocy 14 KM raczej nie jest najlepszym ciągnikiem dla kosza. Decyzja oczywiście należy do Was, ale ja serdecznie odradzam. Myślę, że ramy o konstrukcji rurowej o wiele bardziej nadają się do jazdy w zaprzęgu. Jeździłem kilkoma iwanami z koszem i mimo tego też nie pozostawało to bez wpływu na symetrię ramy. Nie trzeba być inżynierem od dróg i mostów by stwierdzić, iż rama ceownikowa ma raczej wiotką konstrukcję, a jazda z koszem nie wychodzi żadnemu motocyklowi na zdrowie.
Tytuł: Odp: R35 z koszem
Wiadomość wysłana przez: komar w Styczeń 02, 2013, 05:08:32 pm
Sprawę ramy i wózka zaprzęgniętego do osła  każdy mi odradza. Kiedyś ludzie bardziej katowali tego rodzaju pojazdy, były gorsze drogi i inne podejście. Wtedy był to pojazd użytkowy lub złom do dojechania. Zastanawiam się cały czas nad spokojną jazdą, po asfaltach bez szaleństw. Co do mocy to 14KM jest niewielką wartością ale jeśli 250cm Avoki jeździły w zaprzęgu i dało się>?
Tytuł: Odp: R35 z koszem
Wiadomość wysłana przez: sidecar w Styczeń 02, 2013, 06:24:20 pm
Co do mocy to 14KM jest niewielką wartością ale jeśli 250cm Avoki jeździły w zaprzęgu i dało się>?
Spytaj mojego brata ,czy i jak AVO jeździ jako solówka (nie mówiąc o zaprzęgu) ;) hehe
Tytuł: Odp: R35 z koszem
Wiadomość wysłana przez: laska w Styczeń 09, 2013, 11:09:40 am
jakie "avoki" - co to w ogóle jest ? Znacie taki motocykl jak BMV ??
AWO !!!!- przez "W" ;P
Tytuł: Odp: R35 z koszem
Wiadomość wysłana przez: harry_doc w Kwiecień 05, 2013, 02:36:20 pm
Tak  na  marginesie dyskusji  ,  bo  temat jakby  się wyczerpał.
Przeglądałem  katalog wózków  bocznych Steib .
Z niego wynika że kosz  który posiadam  to LS200 .
Tak  by  być pewnym  na 100%  muszę zobaczyć   jedną  belkę   ramy , była  charakterystycznie wyprofilowana .
Reszta się zgadza , o ile  mogłem  to zweryfikować (  kosz   leży na półce dosyć wysoko  zawalony innymi gratami )
Nie wiem  w jakich latach  był produkowany ,  nie sprawdzałem  .
Ponieważ  jednak znalazłem  go w latach  70tych to  wskazywało  by  na przedwojenne pochodzenie .
Takie  jednak kosze  widziałem też  w  katalogu do BMW R25 z lat 50 .
harry_doc